🤿 Jak Nie Stresować Się Przed Meczem

Oto kilka sposobów, jak rozgrzać kolana przed meczem: Obracanie kolanami – ustaw się na jednej nodze i obracaj kolanem drugiej nogi, najpierw w jedną, a potem w drugą stronę. Wykroki – wykonuj wykroki w przód, ustawiając jedno kolano na ziemi. Wyprostuj kolano, a następnie wróć do pozycji wyjściowej i zmień nogę. Mecz dla każdego piłkarza jest ważnym wydarzeniem, a w szczególności dla młodych zawodników, którzy są na początku swojej kariery. Wychodząc na murawę dziecko może poczuć przyspieszony oddech, lekki ból brzucha czy drżenie nóg. Jak rodzic może pomóc dziecku zmierzyć się z tymi emocjami? Stres przed meczem jest zupełnie naturalną reakcją każdego piłkarza, niezależnie Jak się nie stresować przed nową szkołą? Mam problem ponieważ boje się że nikt mnie nie polubi ; (.W tamtej szkole byłem lubiany a w tej to nie wiem. Witaj :) Ja niedawno zadałam takie samo pytanie,bo też idę jutro do I gimnazjum i bardzo się boję,że nikt mnie nie polubi/nie zaakceptuję. Mam tremę także przed W-F,dlatego że tylko u nas. 23:40. W najbliższy weekend w Rzeszowie odbędzie się wspólne zgrupowanie kobiecych drużyn Polski i Ukrainy w ampfutbolu, czyli piłce nożnej po amputacjach i z wadami kończyn. W treningach udział wezmą również zawodnicy Stali Rzeszów, którzy kilkanaście dni temu zakończyli zmagania w ramach PZU Amp Futbol Ekstraklasy. Niektóre z nich wymagają kilkukrotnego powtórzenia, aby przyniosły efekty, o jakich marzysz. Staraj się jednak cały czas pamiętać o nich, bo tylko dzięki regularnym staraniom uda Ci się osiągnąć poziom, w którym stres nie będzie już na Ciebie wpływał. Stres przed randką potrafi zniszczyć każde, nawet najlepiej zaplanowane Jeśli kochasz konie to nie stresuj się jakiego konia dostaniesz a na stres mi na przykład pomaga liczenie powoli do 10 lub kilka głębokich wdechów i wydechów. Zawsze przed następną jazdą np. tydzień przed kiedy się zapisujesz spytaj się instruktorki jakiego konia ci przydzieli. Lub przyjeżdżaj przed jazdą np. 30min wcześniej Jak się MNIEJ stresować przed meczem? #shorts #stres #treningmentalny 👉Marcin na Instagramie - https://www.instagram.com/marcinrudawski 👉 Marcin na Faceboo Cześć! W dzisiejszym odcinku porozmawiamy sobie o nauce i o tym, jak robić to skuteczniejA konkretniej: Jak zmotywować się do nauki Jak uczyć się szybciej i bardziej efektywnie Przedstawię ci moje sp – Listen to #34 Najlepsze sposoby na EFEKTYWNĄ NAUKĘ do MATURY (i nie tylko) by Ogarniam się instantly on your tablet, phone or browser - no downloads needed. Jeżeli możesz, to sypiaj minimum 7 godzin dziennie, kładź się spać o stałych godzinach, zwróć uwagę na temperaturę powietrza w sypialni oraz na jej zaciemnienie. Przed położeniem się do łóżka staraj się nie patrzeć w ekran telefonu, ponieważ nie pozwoli Ci się to odpowiednio wyciszyć. Stres przed ładną dziewczyną. Nie unikaj nerwów. Nie ukrywaj tego przed kobietami. W odwadze leży Twoja moc, a nie w udawaniu tego, że się nie stresujesz. Tak zachowują się słabi faceci. Porzuć chęć zrobienia dobrego wrażenia. Ona ma to gdzieś. Ją interesuje to, jaki jesteś, a nie kogo udajesz. Nie mniej jednak są 4 druki orzeczeń (w tym jedno niedawno się zmieniło, o czym Wam tutaj pisałam). Tu chciałabym zrobić wtręt dotyczący czasu ważności orzeczeń z psychologii transportu. Najogólniej rzecz ujmując dysponujemy dwoma czasookresami: 5 lat i 30 miesięcy. W szczególnych przypadkach psycholog może ustalić inny termin Porozmawiaj ze swoimi dziećmi o tym, co się dzieje i czego doświadczasz. Jeśli stracisz kontrolę i zaczniesz stresować się przed swoimi dziećmi, porozmawiaj z nimi o swoich uczuciach. Pokaż im, że niepokój jest powszechny, a ponadto jest to coś, z czym możesz sobie poradzić. Niech Wasze dzieci będą świadkami, jak stawiają X5uTBw5. SPORT: Mimo dwóch puszczonych bramek, twój debiut został oceniony bardzo pozytywnie. Sam też byłeś z siebie zadowolony? TOMASZ KASPRZIK: Cieszyłem się z tego, że mogłem pierwszy raz w życiu zagrać w ekstraklasie. Jednak trudno być z siebie zadowolonym, kiedy dwa razy trzeba sięgnąć do siatki. A przy wyniku 0-3 w ogóle nie może być powodów do satysfakcji. Co poczułeś, kiedy zobaczyłeś czerwoną kartkę pokazaną Maciejowi Nalepie? Miałem mieszane uczucia. Przez moment nie wiedziałem, co się dzieje i co mam robić. Poczułem dreszcz wielkich emocji. I oczywiście również strach, bo przecież byłem tuż przed ligowym debiutem, w dodatku w wyjazdowym meczu z Legią! Udało mi się jednak szybko stłumić lęk. Ochłonąłem i wybiegłem na boisko… Jakie ostatnie słowa usłyszałeś poza murawą? Usłyszałem je od trenera Tomasza Rogali. Z początku chyba sam nie wiedział, co mi powiedzieć. Ale zdążył mi przekazać, żebym robił to, co potrafię i niczym się nie przejmował. W trzeciej sekundzie debiutu puściłeś bramkę… Nikt by nie chciał tak zacząć, ale w ogóle mnie to nie podłamało. Wręcz przeciwnie – dostałem jeszcze większego „kopa”. Bardzo chciałem pokazać, że mogę i potrafię. Od razu sobie powiedziałem, że to nie koniec świata. Bramkę Macieja Iwańskiego z rzutu wolnego oglądałeś później w telewizji. To się dało złapać? Pewnie, że tak. Zawsze będę powtarzał, że nie ma piłek nie do obrony. Wszystko się da złapać albo odbić. Akurat przy tym strzale byłem nierozgrzany. To ograniczyło moje szanse na skuteczną interwencję… Pierwsze słowa usłyszane po meczu… Oj, nie pamiętam. Było tyle emocji. Jeszcze na murawie podziękowaliśmy sobie za grę z piłkarzami Legii. Później, już w szatni, w zasadzie nie rozmawialiśmy. Przeżywaliśmy tę porażkę… Za chwilę mecz z mistrzem Polski. Śpisz spokojnie czy jednak adrenalina nie pozwala? Śpię dobrze. Ale w dzień po głowie cały czas mi chodzi to, że zagram przeciwko drużynie, która broni tytułu i zasiada na fotelu lidera ekstraklasy. Chyba już rozgrywam to spotkanie. Staram się jednak nie stresować tym przesadnie. Nie zapominam, że jestem bardzo młody i wszystko przede mną. Co się musi stać, żebyś czuł się usatysfakcjonowany po meczu z Wisłą? Muszę się pokazać z jak najlepszej strony. Ale to nie wystarczy do szczęścia, bo najważniejsze są trzy punkty. Tylko po zwycięstwie będę umiał się naprawdę cieszyć. No, może remisem też nie pogardzimy. W naszej sytuacji każda zdobycz ma ogromne znaczenie, zwłaszcza jeśli mierzymy się z mistrzem kraju. Dobrze, że gramy u siebie, bo ze wsparciem kibiców będzie nam na pewno łatwiej. Zespół umiejętności ma na tyle wysokie, że jest w stanie pokrzyżować szyki faworytowi. Wszystko w naszych głowach… Bramkarz zawsze widzi więcej niż obrońcy. Nie zawahasz się krzyknąć na starszych kolegów z defensywy? Jeżeli zajdzie taka konieczność, to będę musiał. Mam jednak nadzieję, że w obronie unikniemy błędów. Przede mną grają doświadczeni zawodnicy. Wszyscy doskonale wiedzą, co trzeba na boisku robić. Ale wiadomo, że bramkarz w czasie meczu musi „żyć”. Czasem trzeba coś podpowiedzieć, coś poprawić w ustawieniu. Już na Legii starałem się to robić… W krakowskiej ekipie jest ktoś, kogo obawiasz się szczególnie? Nie ma takiego piłkarza. Nie można skupiać się na jednym zawodniku, bo siła Wisły rozłożona jest na całą jedenastkę. Ten zespół groźny jest jako całość i nie wolno nam o tym zapomnieć. Koncentracja non stop. A propos koncentracji - wyjazd na przedmeczowe zgrupowanie zaplanowano na poniedziałek, a ty postanowiłeś jeszcze pójść tego dnia do szkoły… Długo się nad tym zastanawiałem. Może rzeczywiście byłoby lepiej, żebym ten jeden dzień odpuścił. Ale z drugiej strony - szkoła to mój obowiązek. Nie chcę zawalić. Postanowiłem, że pokażę się chociaż na chwilę. Żeby widzieli, że mi naprawdę zależy… Bartosz Kurek w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" w szczerych słowach skomentował obecną sytuację wokół reprezentacji Polski. - Czasami jesteśmy za bardzo zapatrzeni w siebie - mówił. W niedzielę biało-czerwoni zagrają z Włochami o brązowy medal Ligi Narodów. Polscy siatkarze tylko w dwóch pierwszych setach opierali się Amerykanom, walcząc z nimi jak równy z równym. Chociaż po polskiej stronie wiele elementów nie funkcjonowało jak należy, biało-czerwoni utrzymywali kontakt z rywalem. Jednak w trzecim secie w naszej drużynie coś pękło, a zawodnicy z USA rozbili mistrzów świata 25:13, pieczętując awans do wielkiego Czasami jesteśmy za bardzo zapatrzeni w siebie i nie mówię tutaj o nas, jako zawodnikach, ale o opinii. Wielu osobom wydaje się, że przyjedziemy na turniej i ogramy wszystkich 3:0. W pierwszych dwóch setach mieliśmy lekką niedyspozycję, a w trzecim Amerykanie pokazali, że jeśli nie przyjdziesz z dobrą grą, to nie masz czego szukać na tym boisku - mówił Bartosz Kurek w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".Gorzkie słowa Kurka przed meczem Polska - WłochyW dalszej części rozmowy atakujący reprezentacji Polski przyznał się, że mecz półfinałowy nie był dobry w jego wykonaniu, jak i całego zespołu. - Musimy się zresetować i skupić na tym, co sami możemy zrobić, co możemy poprawić. Musimy przygotować się na kolejne trudne spotkanie. To dla nas cenne i ważne doświadczenie, dla każdego z siatkarzy - dodał Nikola Grbić przed kamerami Polsatu - Włochy: Kiedy mecz o 3. miejsce? O której godzinie LN siatkarzy? Polacy nie mają wiele czasu. W niedzielę zagrają o brązowy medal z reprezentacją Włoch, która w drugim półfinale przegrał z Francją 0:3. Relacja na żywo z meczu Polska - Włochy w Lidze Narodów zostanie przeprowadzona na Efekt procesu trawienia niektórych posiłków może utrzymywać się nawet 36 godzin! Ponowne nawodnienie po mocnym odwodnieniu organizmu może trwać nawet do 72 godzin! Natomiast zazwyczaj przed startem wystarczy 24-36 godzin przestrzegać pewnych zasad, mądrze wybierać produkty i pilnować nawodnienia, żeby mieć pewność, że wszystko zostało zabezpieczone! Pilnuj następującego schematu: Dzień przed meczem: Śniadanie Bez większego znaczenia – unikaj produktów ciężkostrawnych, powoli ogranicz produkty mleczne, zadbaj o zdrowe tłuszcze (masło orzechowe, masło migdałowe, migdały, orzechy włoskie), które dodadzą energii na cały dzień, przez co nie wystąpi uczucie głodu w ciągu dnia, – ogranicz węglowodany proste, żeby uniknąć wahań glukozy w ciągu dnia Obiad – kompozycja talerza Porcja owoców przed jedzeniem 50% talerza ryż brązowy makaron razowy kasza jaglana kasza gryczana kasza jęczmienna komosa ryżowa bulgur 25% talerza mięso – drobiowe, cielęce, wołowe ryba – łosoś, miecznik, dorsz 25% warzywa surowe Kolacja Porcja owoców przed jedzeniem 35% talerza ryż brązowy makaron z mąki razowej kasza gryczana 30% talerza mięso – wołowina, cielęcina ryba – łosoś, tuńczyk 35% warzywa gotowane i surowe (1:1) Nawodnienie – w ciągu dnia 3 litry (1,5 litra wody/1,5 litra izotoniku) – od rana szklanka wody z cytryną i szczyptą soli morskiej – na wieczór lub po obiedzie – Vitargo (80-100 g) lub inne węglowodany Suplementacja – probiotyki rano i wieczorem 2 kap. – Microflor 32 * stosowane indywidualnie – po treningu – Vitargo/Isopower lub inne węglowodany (80 g) – proszek zasadowy na wieczór do kolacji – 1 łyż. * stosowane indywidualnie – potas i magnez na wieczór (magnez przed spaniem, potas do kolacji) Dzień meczu: Śniadanie jajecznica, pieczywo graham (mogą być tosty) porcja warzyw omlet na słodko frittata z pomidorami i delikatnymi ziołami owsianka z miodem i rodzynkami naleśniki gryczane z malinami naleśniki na mące ryżowej z masłem orzechowym i miodem Obiad przed meczem Porcja owoców przed jedzeniem ananas banan pieczone jabłko 60% talerza ryż Basmatii makaron spaghetti kasza jaglana kasza kus kus makaron ryżowy 25% talerza mięso/ryba kurczak, indyk – pierś grillowana cielęcina – pieczona dorsz, sola, sandacz 15% warzywa gotowane (mogą być gotowane w bulionie) marchewka szpinak Nawodnienie Od rana szklanka wody z cytryną, miodem i szczyptą soli – 4 h przed meczem 400 ml (25-30 g węglowodanów) – 2 h przed 300 ml (25 g węglowodanów) – 30’ – tylko woda – 150-250 ml – 5’ przed wyjściem tylko woda – 150 ml – kilka łyków Jakie warzywa i owoce można jeść w dniu meczu TAK NIE Warzywa Marchew, kalafior, buraki, dynia, szpinak, kabaczki, młody zielony groszek – najczęściej przetarty w formie zupy lub puree Wszystkie odmiany kapusty, papryka, szczypior, cebula, ogórki, rzodkiewki, kukurydza (również z puszki), warzywa z zasmażką, warzywa konserwowane octem Owoce Owoce dojrzałe bez skórki i pestek – jabłka, truskawki, morele, brzoskwinie, pomarańcze, banany, maliny i porzeczki w formie przecieru lub soku Wszystkie niedojrzałe owoce, gruszki, śliwki, czereśnie, agrest, owoce suszone, orzechy Wskazówki praktyczne – unikaj: – tłustych mięs i innych tłustych potraw (np. zup gotowanych na tłustym mięsie, sosów) – zwłaszcza w okresie bezpośredniego przygotowania startowego – napojów zawierających kofeinę – niewskazana jest także czarna herbata oraz alkohol ze względu na swoje działanie diuretyczne – produkty roślinne tj. cebula, por, czosnek – imbir i cynamon mogą działać napotnie i mogą potęgować potliwość – ostre przyprawy tj. chili, pieprz, ostra papryka również zwiększają tempo pocenia – dieta bogata w błonnik zwiększa zapotrzebowanie na płyny – dieta wysokobiałkowa zwiększa zapotrzebowanie Korzyści aktywności fizycznej są niezliczone: Polacy pięknieją, zdrowieją i sukcesywnie przedłużają sobie życie. Co ważniejsze, to efekt łańcuchowy: im więcej ludzi opowiada o satysfakcjonujących treningach, tym większa jest szansa, że przyjaciele dołączą do ich grona. Ile osób zaczęło ćwiczyć, bo „tak wypada”? Albo przez poczucie winy pojawiające się w sklepie nawet przy niezamierzonym spojrzeniu w kierunku półek ze słodyczami? Wstyd to najgorszy możliwy motywator, a niestety rośnie liczba osób podejmujących ostre treningowe wyzwania pod wpływem poczucia winy. Chęć dopasowania się do grupy, uleganie presji czy przeświadczenie, że nawyk ćwiczeń magicznie naprawi wszystkie inne problemy, to najgorszy możliwy sposób na początek przygody ze sportem. Niewielka, ale znacząca grupa osób okazuje predyspozycje do ulegania negatywnej presji. Niebezpieczna pętla stresu Regularne uprawianie sportu poprawia nie tylko zdrowie fizyczne, ale też psychiczne. W normalnej sytuacji treningi stymulują produkcję hormonów szczęścia, czyli endorfin. Stąd też wynika „uzależnienie” od ruchu i fakt, że każdej kolejnej wizyty na siłowni czy biegu wyczekujemy z coraz większą tęsknotą. Tak przynajmniej powinno być. Sytuacja, w której motorem naszego zachowania są negatywne bodźce, wygląda całkowicie inaczej. Zamiast zapewniać relaks, trening staje się kolejnym źródłem stresu, spotęgowanym o naszą frustrację. Wysiłek fizyczny obciąża nasze ciało i umysł po równi, a w rezultacie kończymy zmęczeni, źli i zirytowani, całkowicie pozbawieni chęci powtórki. Tyle że robimy to i tak, przymuszeni przez tych samych znajomych, którym już opowiedzieliśmy o naszym ambitnym planie treningowym, i mechanizm się zapętla. W rezultacie każdy trening jest torturą, z której nie czerpiemy absolutnie żadnych korzyści, bo stres gwarantuje nie tylko złe samopoczucie, ale też zahamowanie pozytywnych efektów treningu. Zaburzenie metabolizmu, odkładanie tłuszczu i napadowy apetyt na słodycze zniweczą każdy wysiłek – zwłaszcza u osób początkujących. To nie zdarza się zawsze, ale wystarczająco często, by zniechęcić dużą grupę osób. Jak przeciwdziałać? Jeśli motorem działania stają się negatywne emocje, trening przestaje sprawiać przyjemność Złość ćwiczeniom szkodzi Postawmy sprawę jasno – nienawiść nie jest skutecznym motywatorem, zwłaszcza jeśli jedynym jej odbiorcą jesteśmy my sami. O ile złość można czasem przekuć w chęć działania, to ten mechanizm nie sprawdza się przy dłuższych przedziałach czasu, których potrzebujemy, by osiągnąć jakiekolwiek efekty. „Będą się z ciebie śmiać, jeśli tego nie zrobisz”, „Rusz się, ty leniu”, „Nawet tego nie potrafisz” – to hasła, które nieraz krążą początkującym po głowach, gdy zmagają się z planem treningowym. Taka próba motywacji przypomina trochę próbę otwarcia szuflady kluczami, które w niej leżą: w całym procesie brakuje podstawowego składnika. To nie jest problem, na który istnieje gotowa recepta. Zachęta ze strony znajomych to jedno, ale z decyzją i wszystkimi jej konsekwencjami musimy żyć my, nikt inny. Rezygnacja z ruchu i ostateczne zniechęcenie do sportu to najczęstszy wynik takiego układu, a walczymy przecież o dokładnie odwrotny skutek. Podatność na presję społeczną to cecha charakteru kształtowana od małego, a chęć dopasowania do grupy to jeden z najsilniejszych instynktów w człowieku. Nie można im przeciwdziałać w trybie doraźnym, ale można je obejść. 1. Twoje postanowienia są tylko twoje Tego nie słyszy się na co dzień, a wręcz przeciwnie. Gazety i fanpejdże znanych trenerów pełne są porad w stylu: „Jeśli powiesz innym, będziesz bardziej zmotywowany, bo dotrzymać postanowienia”. Guzik, możesz co najwyżej czuć się jeszcze gorzej, gdy coś ci się nie uda. Jeśli twój plan treningowy będzie sprawą tylko twoją, zdanie innych nagle przestanie się liczyć. Zamiast tego pojawią się inne motywatory: nowy dystans, większa liczba kalorii do spalenia czy wytrwanie w treningach przez pierwsze dwa tygodnie. Dla siebie. Foto: 123RF Najlepiej wyznaczyć sobie własne cele i realizować je, nie oglądając się na innych 2. Ćwicz indywidualnie Jasne, na siłowni w zasadzie wszystkie ćwiczenia wykonuje się indywidualnie, zgodnie z dopasowanym do swoich potrzeb planem. Ale jednak – na siłowni. Gdzie oprócz nas samych jest dużo innych osób. A jeśli z natury jesteśmy skłonni do przejmowania się, co myślą inni, to czasem wystarczą już dwa krytyczne spojrzenia dobrze wyrzeźbionego bywalca, by nas skutecznie zniechęcić do jakiegokolwiek wysiłku. Dlatego czasem dobrze jest na początek wybrać bieganie czy jazdę na rowerze, choćby i miejskim. Niektóre miejskie rowery, jak na przykład model Metz marki Le Grand, są wyposażone w biegi i pozwalają na regulowanie tempa podczas przejażdżek. Nie musisz od razu inwestować w karnet, sportowy strój i osądzające uśmieszki – czasem na start wystarczą zwykłe miejskie dwa kółka. 3. Polub swoje wady „Body positivity” to nie jest cudaczny wymysł rozleniwionych Amerykanów, tylko skuteczna, chociaż okrężna droga do pracy nad sobą. Badania udowodniły, że ludzie, którzy lubią swoje ciało w całości, włącznie z fałdkami tłuszczu, krzywymi nogami czy nadmierną potliwością, szybciej i chętniej zaczynają ćwiczyć. Jak się okazało, pełna akceptacja dla swoich wad zwiększa świadomość pracy organizmu i uwalnia od ciężaru, którym jest poczucie winy. Realna ocena sytuacji to pierwszy krok do skutecznej, długoterminowej pracy – bez stresu, wstydu czy frustracji. Właśnie dowiedziałeś się od trenera, że w jutrzejszym meczu zagrasz w pierwszej jedenastce. Po raz pierwszy w karierze. Nadchodzi dzień, o którym marzyłeś od dawna. Ciężka praca na treningach opłaciła się. Pojawia się jednak pewien problem… Tej nocy nie możesz zasnąć. Zaczynają cię dręczyć niepokojące myśli. Pojawia się zwątpienie: „Czy dam radę?”,„Co, jeśli zrobię jakiś prosty błąd?”,„A jeśli zawiodę drużynę?”. Na porannym rozruchu starsi koledzy mówią, że musisz dać radę, bo masz kryć najlepszego zawodnika u przeciwników. Presja i oczekiwania rosną. Tymczasem jesteś niewyspany, głód ściska ci żołądek i czujesz, że serce wali jak młot. I jeszcze te natrętne myśli… Powyższa sytuacja to jedna z tysięcy podobnych, które mają miejsce w meczowy weekend. Sobota to dzień szczególny. To dzień próby. To ukoronowanie całego tygodnia treningów. Tej presji nie wytrzymuje znaczna cześć zawodników. Możemy sprawić, że przestaniesz należeć do tej grupy. Ale po kolei. Jak to wszystko się zaczęło… Stres to emocja. Stara jak świat. Wyposażyła nas w nią ewolucja. I jak wszystko, co się z nią wiąże, jest dla nas mega korzystna. Korzystna? Co Ty opowiadasz, pomyślisz. Przecież przez stres mamy same problemy: na boisku, w szkole, w pracy, w związku. Ok. Ale wiesz dlaczego tak się dzieje ? Bo z nim walczysz. Bo próbujesz się go pozbyć. Kiedy usilnie nie chcesz czegoś czuć, zawsze dostajesz to w nadmiarze. Ta zasada jest bardzo prosta. Tak funkcjonuje nasz mózg. On nie rozumie, że kiedy mówisz do siebie: „Nie chcę się stresować”, na samym początku jest „Nie”. Skoncentruje się na słowie kluczowym, czyli „się stresować” . To tak jakbym Ci powiedział: „Nie myśl o czerwonym młotku!” Pomyślałeś o nim, prawda? Poznajmy się Wyobraź sobie, że żyjesz 10000 lat temu. Mieszkasz w szałasie, gdzieś w lesie. Wszędzie czai się niebezpieczeństwo. Dzikie zwierzęta, inne wrogie plemiona itp. Kiedy nagle słyszysz jakiś hałas, w twoim ciele zachodzą gwałtowne zmiany: dostajesz zastrzyk energii w postaci zwiększonej produkcji adrenaliny, twoje źrenice rozszerzają się, wzrasta ciśnienie krwi, serce zaczyna bić szybciej, mięśnie stają się lepiej ukrwione, pocisz się, myślisz tylko o jednym: atakować czy uciekać. Tak właśnie działa stres. W postaci konkretnych reakcji ciała i mózgu, od tysięcy lat pozwala nam przetrwać. Wróćmy jednak do teraźniejszości. Idziesz sam, ciemną ulicą po zmroku. Widzisz w oddali, że tą samą stroną chodnika zbliżają się do Ciebie pijani, agresywni ludzie. 10 metrów przed Tobą jest uliczka, w którą możesz skręcić, wydłużając sobie nieco drogę do domu. Co robisz? Idziesz dalej, licząc, że nic się nie wydarzy? Czy skręcasz, po czym przyśpieszasz kroku, żeby się od nich oddalić ?Widzisz mój drogi, jakby Ci to powiedzieć… to nie Ty o tym zadecydujesz. Stres zrobi to za ciebie. Twój mechanizm przetrwania będzie cię może pojawi się jakiś głos w głowie podpowiadający, że nie powinieneś się bać, że masz być bohaterem, że nie jesteś tchórzem itp. Niektórzy zaryzykują i nie skręcą, bagatelizując zagrożenie. Prawda jednak jest taka, że twój system obronny chce oddalić cię od niebezpieczeństwa. On gra z Tobą w jednej drużynie. Ten sam mechanizm włącza się przed ważnym meczem, egzaminem, pierwszą randką, ślubem, wystąpieniem publicznym itp. Z jedną istotną różnicą…Tu nie ma zagrożenia życia. Dlaczego zatem się stresujemy ? No cóż, świat się zmienił, ale mechanizm stresu pozostał. Nadal się przydaje- jak w przytoczonym przykładzie – jednak równie często, szkodzi. Pomyśl o Stresie jak o człowieku Wyobraź sobie, że stres to twój natrętny, daleki krewny, za którym nieszczególnie przepadasz. Taki, który za wszelką ceną próbuje utrzymać z Tobą kontakt. Pewnego dnia dzwoni i mówi tak: Cześć, tu Stres. Wpadnę do Ciebie o 18. Automatyczna reakcja, każe nam spławić gościa jak najszybciej. „Yyy nie ma czasu”,„Wpadnij jutro”,„ Daj mi wreszcie święty spokój!”. Jednak, co byśmy nie zrobili, ten natręt i tak pojawi się pod naszym mieszkaniem i zapuka do drzwi. Jeśli mu nie otworzymy, będzie walił aż do skutku. Ten typ tak ma. Nie da się od niego uciec. Walcząc z nim, będzie jeszcze gorzej. Co zatem zrobić? Zaakceptuj go takim, jaki jest, Naucz się z nim żyć. Zanim otworzysz mu drzwi, weź 5 głębokich wdechów i wydechów. Niech wydech będzie 2 razy dłuższy od wdechu. To przy wydechu właśnie, nasze ciało rozluźnia się. Zamknij oczy, jeśli tak Ci trochę się rozluźnisz, możesz zaprosić go do środka. Przywitajcie się, jak na dalekich krewnych przystało. Podajcie sobie ręce. Okaż gościowi szacunek. Zanim jednak na dobre rozgości się w twoich progach, musisz przeprowadzić z nim szczerą rozmowę. Dogadajcie się. Ustalcie reguły znajomości Doceń go, że jest i że rozumiesz, dlaczego przyszedł. Podziękuj mu, że dba o twoje bezpieczeństwo. Powiedz: Fajnie, że wpadłeś. Musimy sobie jednak coś wyjaśnić. Nie przepadasz za jego towarzystwem i nie masz teraz dla niego czasu, jednak nie możesz go tak po prostu, wyrzucić za drzwi. Powiedz mu, że może zostać, jednak na twoich zasadach. W końcu to on jest twoim gościem, a nie na odwrót. Ustalcie, że Ty będziesz robił swoje, a on będzie siedział sobie spokojnie w fotelu i nie przeszkadzał. Skoncentruj się na zadaniu Najlepiej będzie jeśli skupisz się na tym, co masz do zrobienia. Koncentrując się na działaniu, a nie na Stresie, zaczniesz zapominać o jego towarzystwie. Pamiętaj, że: Im lepiej będziesz przygotowany, tym mniejszy będziesz odczuwać niepokój. Licz się z tym, że stres może dawać o sobie znać. Niemal na pewno będzie walczył o twoją uwagę. Za każdym razem, kiedy poczujesz jego obecność, przypominaj sobie, że chce dla ciebie jak najlepiej i podziękuj mu za troskę. Weź 5 kolejnych, głębokich wdechów i wydechów. Co jeśli nie będzie chciał się zamknąć ? Wtedy czas na plan B, zwany sesją relaksacyjną. Stres za nią nie przepada, bo uwielbia pobudzenie i być w centrum zainteresowania. Relaksacja hamuje jego zapędy. Niejednokrotnie zasypia przy niej na wiele godzin… Przygotuj kojącą muzyczkę i zadbaj, żeby nikt ci nie przeszkadzał. Zamknij oczy, skup się na oddechu i z każdym wydechem staraj się rozluźniać poszczególne mięśnie. Możesz sobie nawet wyobrażać, że wypuszczasz powietrze ze spiętych części ciała. Nie śpiesz się. Luzuj się tak długo, jak tego potrzebujesz. Mnie wystarczają 3 minutki, żeby poczuć różnicę w poziomie muzykę tego typu: To jednak nie wszystko. Rozmawiając na temat stresu ze sportowcami z różnych dyscyplin, zawsze pojawia się to samo pytanie: Jak poradzić sobie z negatywnymi myślami? No właśnie. Te cholerne, natrętne stres na dobre rozgości się w twoich progach, zawsze pierwsza jest myśl. Od niej wszystko się zaczyna. Jeśli myśl tylko przemknie ci przez głowę, nic złego nie może ci się stać. Jednak najczęściej, uczepia się nas, jak rzep psiego ogona. Zaczyna krążyć po głowie i siać zamęt. Wprowadza wątpliwości i podkopuje naszą pewność siebie. Jest jak SMS wysyłany przez Stres: „Hej, właśnie dostałem wiadomość, że zaczynasz myśleć o meczu. Potrzebujesz mnie ? Jak myśl będzie się powtarzać, wpadnę do ciebie bez zapowiedzi.” Wiesz już, że nie możesz „nie myśleć o myśli”, bo będzie jeszcze zatem robić? Po pierwsze zaakceptuj fakt, że taka myśl się pojawia. Uśmiechnij się i podziękuj Stresowi, że przypomniał ci o ważnym wydarzeniu jakim jest jutrzejszy mecz. Pamiętaj, że mały Stres, czyli taki, który siedzi grzecznie w fotelu pod twoją kontrolą, jest jak najbardziej OK. Pobudza cię, motywuje i zwiększa koncentrację. Pomaga Ci rywalizować. Chce dla Ciebie dobrze, pamiętasz? Kiedy jednak negatywne myśli zaczynają powracać, role zmieniają się -to stres zaczyna rządzić tobą. Wtedy sam oddech może nie wystarczyć. Potrzebujesz czegoś jeszcze, mianowicie: Musisz zastąpić negatywne myśli – pozytywnymi. Musisz przygotować sobie konkretne, pozytywne zdania do wypowiedzenia w myślach. W ten sposób sprawisz, że stres nie będzie wiedział jak ma się zachować. Będzie dostawał sprzeczne informacje. Zdania, jakie sobie przygotujesz muszą dodawać ci pewności siebie. Mogą dotyczyć twojego świetnego przygotowania do meczu np. „Znakomicie przetrenowałem cały tydzień. Wiem, że dam radę” Mogą mówić o twojej woli walki np. „Będę walczył jak lew. Dam z siebie wszystko” Mogą także dotyczyć jakiejś historii z przeszłości, kiedy się stresowałeś, a mimo to opanowałeś sytuację np. „Wiem, że dam radę. Już nie raz to sobie udowadniałem” Daj się ponieść wyobraźni Ostatnim etapem przygotowań do meczu, jest wyobrażanie sobie idealnego wykonania własnych zagrań. Możesz wizualizować, kiedy tylko przyjdzie Ci na to ochota. Wystarczy zamknąć oczy i zacząć odtwarzać film. Staraj się, aby jego poszczególne sceny były tak realne, jak to tylko wizualizacji jest potwierdzono naukowo. Zasady i sposoby jej używania znajdziesz TUTAJ Podsumowanie KROK 1. czas: 1 minuta Zauważ objawy stresu: mocne bicie serca, pocenie się dłoni, krótki oddech . Zwróć uwagę, jak stres przejmuje nad Tobą kontrolę. Obserwuj jak wpływa na ciało i umysł. Nazwij go i przywitaj się: „Cześć Stresie!” Zaakceptuj swojego doradcę, takim jaki jest. Nie karz mu nigdzie odchodzić, bo i tak wróci. Podziękuj mu, że przypomina ci o ważnym wydarzeniu. KROK 2. czas: 3 minuty Zamknij oczy. Wykonaj 5 głębokich, spokojnych oddechów. Wydłuż wydech do wdechu w stosunku 2:1. Jeśli 5 oddechów nie pomoże, włącz relaksującą muzykę, znajdź spokojne miejsce i wyobrażaj sobie, że powietrze wchodzi i wychodzi z napiętych mięśni. Koncentruj się tylko na oddechu. Jeśli w twojej głowie pojawią się negatywne myśli, zastąp je pozytywnymi i wróć do oddechu. KROK 3. czas: 3 minuty Kiedy rozluźnisz już swoje ciało i uspokoisz oddech, pozostań w tym stanie. Zacznij wyobrażać sobie siebie podczas meczu : pewnego, skoncentrowanego i zrelaksowanego. Próbuj zobaczyć, jak perfekcyjnie wykonujesz poszczególne akcje. Dodaj do tych scen publiczność, kolegów z zespołu i przeciwnika, aby film był jak najbardziej realny. Zakończ całość sceną, w której mecz się kończy, a ty jesteś zadowolony ze swojej postawy. Odbierz gratulacje od trenera i kibiców. Powiedz sobie: „Dałem radę” i otwórz taką 7 minutową sesję, za każdym razem kiedy poczujesz, że stres przejmuje nad tobą kontrolę. Jeśli nie jest zbyt duży, może wystarczyć ci fragment sesji np. tylko krok 1, 2 lub 3. Dopasuj technikę do siebie. radę!

jak nie stresować się przed meczem